Album zyskał przychylne (choć z pewnością nie entuzjastyczne) recenzje i czas było wyruszyć w trasę, aby go wypromować.
Nieoczekiwanie pojawił się pierwszy problem - Wolfgang Dziony zdecydował się opuścić grupę - nie uśmiechało mu się życie rockandrollowca. Szybko znalazł się jednak jego następca - Amerykanin Joe Wyman.
Trasa obejmowała ponad 100 koncertów w całych Niemczech. Na początku Scorpions grali głównie w małych klubach, gdzie byli przyjmowani entuzjastycznie. Później nadszedł czas na większe sale, gdzie grali jako support dla Rory'ego Gallaghera i Uriah Heep a następnie powoli zdobywającej uznanie angielskiej grupy UFO.
Po kilkunastu koncertach gitarzysta UFO - Bernie Marsden zgubił swój paszport i został odesłany do domu. Jako, że zespół musiał realizować kontrakt, jego członkowie poprosili Michaela Schenkera, aby ten na jakiś okres zastąpił pechowego gitarzystę. I w ten sposób Michael zaczął grywać dwa koncerty dziennie. Dla Phila Mogga - wokalisty UFO, szybko stało się jasne, że powrót Marsdena wcale nie będzie konieczny i zaproponował Michaelowi dołączenie do zespołu na stałe. Ten natychmiast zaakceptował propozycję, co spotkało się ze smutkiem, ale i aprobatą członków Scorpions. Oto ich największa gwiazda opuszcza "prowincjonalny" zespół i wyjeżdża w "wielki świat" dołączając do uznanej gwiazdy. Rudolf był dumny z brata, ale jednocześnie niezwykle zmartwiony przyszłością zespołu. Tym bardziej, że zrażony sytuacją Lothar Heimberg postanowił odejść, zniechęcony sytuacją Klaus również , a on sam został powołany do wojska.
Po zespole Scorpions został jeden album i... długi. Wytwórnia płytowa zdecydowała się zerwać kontrakt uzasadniając to stwierdzeniem, że "bez Michaela Schenkera ten zespół jest skończony". Jednak Rudolf Schenker nie zamierzał się poddać i po odbyciu służby wojskowej rozpoczął próby reaktywowania zespołu.
Któregoś dnia przypadkowo trafił na próbę zespołu Dawn Road, gdzie jego uwagę zwrócił niesamowity gitarzysta - Ulrich Roth. Natychmiast zaproponował mu współpracę, na co ten szybko przystał. Kiedy Meine przekonał się o umiejętnościach Rotha zdecydował się powrócić do zespołu. Szybko znaleźli się także muzycy sekcji rytmicznej. Bas przejął Francis Buchholz z ex-zespołu Uliego, a perkusję Jurgen Rosenthal. Rudolf był pewny, że nadchodzą dobre czasy, tym bardziej, że bez żadnych problemów udało się podpisać kontrakt z dużą wytwórnią RCA Records.
W drugiej połowie 1973 roku grupa wyruszyła na swoją pierwszą ogólnoeuropejską trasę supportując Sweet, a rok później ukazał się jej drugi krążek - "Fly To The Rainbow" - dzieło przełomowe, dzięki któremu zaczęła powoli wspinać się ku hardrockowym szczytom. Nowy gitarzysta od razu objawił się jako prawdziwy wirtuoz, prezentując szeroką gamę sztuczek technicznych, ciekawych efektów i brzmień, śmiało nawiązujących do twórczości jego guru - Jimmiego Hendrixa. Roth okazał się także genialnym kompozytorem, tekściarzem-poetą, całkiem niezłym wokalistą i... wielkim indywidualistą. Nic dziwnego, że od razu stał się jednym z liderów zespołu i miał największy wpływ na jego ówczesną muzykę.
Powoli rozkręcał się także duet kompozytorski Schenker-Meine, któr wspólnie z Rothem odpowiadał za pisanie nowych utworów. Tymczasem kolejne problemy persobalne - wkrótce po premierze albumu do wojska powołany został Rosenthal, a jako że zespół nie mógł stać w miejscu, szybko na jego miejsce znaleziony został Belg - Rudy Lenners. W odświeżonym składzie Scorpions ponownie ruszyli na trasę po kraju (z Dr. Hook i Edgar'em Broughton'em), odnosząc umiarkowane sukcesy, po czym wrócili do studia, aby nagrać trzeci album - który w końcu miał przynieść im sławę wśród słuchaczy i uznanie krytyków!