CKM: Nagraliście płytę z orkiestrą symfoniczną. Nie obawiacie się oskarżeń o powielanie pomysłu Metaliki?

Matthias Jabs: Powiem ci coś: tak naprawdę to nie my zerżnęliśmy pomysł od nich, a ono od nas. My przymierzaliśmy się do tego już w 1995 roku. I my również mieliśmy robić płytę z Mike'em Kamenem (producent płyty "S&M" Metaliki).

CKM: Płyta powstała we współpracy z Filharmonikami Berlińskimi, najlepszą orkiestrą na świecie.

Klaus Meine: Tak. I powiadam ci, że wielkie było nasze zdziwienie, kiedy przyszedł do nas ten facet z Berliner Filharmoniker.

CKM: Czy myślicie, że teraz czeka nas lawina płyt zespołów rockowych z orkiestrami symfonicznymi?

Klaus Meine: Raczej nie. Aby to dobrze zrobić, trzeba mieć długi staż w branży i doświadczenie. Myślę, że dobrze zrobiłby to dawny Queen, ale... to już niemożliwe.

CKM: A czy zdziwiłoby was, gdyby taką płytę wydał np. Rammstein?

Matthias Jabs: Chyba bym spadł ze stołka. Chciałbym zobaczyć te wybuchy ognia na scenie, podczas gdy za zespołem gra cała orkiestra.

Klaus Meine: Co nie zmienia faktu, że Rammstein to bardzo dobry zespół. Znam osobiście wokalistę i wbrew pozorom jest to naprawdę bardzo wrażliwy facet. Wyobraź sobie, że on bardzo dużo czasu spędza w ośrodkach opieki nad dziećmi z autyzmem.

CKM: Panowie, teraz o kobietach. Jeździcie po całym świecie, widzicie dużo. Gdzie waszym zdaniem są najładniejsze dziewczyny?

Matthias Jabs: Bardzo lubimy Francuzki. Są pełne czaru i swoistej dostojności. Chociaż jeżeli myślę o pięknych, opalonych kobietach z dużym biustem i długimi nogami, mam przed oczami Kalifornijki. Podoba mi się to, że podczas koncertów siadają na ramionach swoich facetów, zdejmują biustonosze i wymachują nimi. A piersi, zapewniam cię, mają rewelacyjne. Poza tym bardzo ładne są Rosjanki.

CKM: Jakieś ciekawe przygody związane z Rosją?

Klaus Meine: Powalił nas fanatyzm Rosjanek. Po naszym koncercie w Moskwie, kiedy już jechaliśmy do hotelu, wyjrzałem przez okno. Za autobusem biegła cała gromada płaczących dziewczyn. Nie powiem, wzruszyło mnie to.

CKM: Na okładce nowej płyty umieściliście dinozaura. Czy ma to być jakaś metafora tego, że istniejecie już 35 lat?

Klaus Meine: Domyśl się... (śmiech).