Virgin Killer (1976)

Utwory:

1. Pictured Life 3:21

2. Catch Your Train 3:32

3. In Your Park 3:39

4. Backstage Queen 3:10

5. Virgin Kiler 3:41

6. Hell Cat 2:54

7. Crying Days 4:36

8. Polar Nights 5:04

9. Yellow Raven 4:58

Czas łączny: 35:00

Skład:

Klaus Meine - wokal

Rudolf Schenker - gitara rytmiczna

Ulrich Roth - gitara solowa

Francis Buchholz - gitara basowa

Rudy Lenners - perkusja

Producent: Dieter Dierks

Średnia ocena Elwood Krzychu
10.0 10 10

Ocena: 10/10

Autor recenzji: Elwood

Data napisania: 12.2002 r.

Charakteryzując ten krążek, najprościej można określić go kontynuacją "In Trance". Stylistycznie "Virgin Killer" praktycznie nie różni się od swojego poprzednika i gdybyśmy wymieszali utwory z obu płyt a potem losowo rozdzielili je pomiędzy te dwa albumy, różnice byłyby praktycznie niezauważalne. Broń Boże, nie znaczy to że album ten jest wtórny, nic bardziej mylnego - jest to bowiem kolejna porcja rewelacyjnego skorpionowego hard rocka, podanego z jeszcze większym kopem i "pałerem". Znów głównym bohaterem jest niewątpliwie Roth, który samodzielnie skomponował ponad połowę utworów, a na dodatek aż dwa z nich zaśpiewał.

Tak, tak - jak się zapewne domyślacie - są to kolejne po Drifting Sun i Sun In My Hand kawałki hendrixowskie. Jednakże, o ile tamte były bardzo dobre, to te są po prostu genialne. Uli wzniósł się tu chyba na wyżyny swoich umiejętności, bo Hell Cat i Polar Nights zachwycają zarówno instrumentalnie jak i wokalnie (jestem pewien, że gdyby te utwory zaśpiewał Klaus - straciły by one całą swoją magię). Hell Cat to piękna, charakterystycznie przesterowana gitara, świetny tekst, a także zaskakujące... rapowanie Uliego gdzieś w połowie. Natomiast Polar Nights, to dla mnie zdecydowanie najgenialsze dzieło Rotha i jeden z najpiękniejszych utworów Scorpions - ten niesamowity wstęp, piękne wejście gitary, genialny riff, solówka no i niesamowity refren - Is that the wind in your eyes - that is soothing my mind ? Bez dwóch zdań - absolutne arcydzieło.

Pozostałe utwory są już stylistycznie zdecydowanie "scorpionsowe" i z wyjątkiem nieudanego Backstage Queen równie dobre. Na wyróżnienie zasługują jeszcze trzy z nich. Piosenka tytułowa, to kolejny dowód geniuszu kompozytorskiego Rotha - zachwyca dynamiką gitar i agresywnością w wokalu Klausa, ale także intrygującym tekstem - warto wsłuchać się także w absolutnie mistrzowskie solo. Na sam "deser" polecam dwie przepiękne ballady - In Your Park (nie będę ukrywał - to moim zdaniem najlepsza ballada duetu Schenker-Meine) i Yellow Raven.

Warto wspomnieć, że pierwotnie album "zdobiła" jedna z najbardziej kontrowersyjnych okładek w historii ciężkiej muzyki - przedstawiała ona pękającą szybę, za którą siedziała naga dziewczynka. Pękniecie szyby widoczne było w miejscu łona dziecka. Nie muszę chyba dodawać, że płyta z tą okładką szybko została w większości krajach zakazana, a na coverze nowego albumu znalazło się po prostu zdjęcie kapeli. Ciężko powiedzieć, czy skandal związany z okładką miał na to wpływ, faktem jest, że "Virgin Killer" to pierwszy album Scorpionsów, który osiągnął, już od dawna zespołowi należny, sukces komercyjny. Już tydzień po premierze zdobył status złotej płyty, a wkrótce później został wybrany "albumem" roku w Niemczech i Japonii... Długo się wahałem czy przyznać tej płycie maksymalną notę, ostatecznie przekonał mnie płynący z głośnika riff do Pictured Life. W tym momencie nie miałem już żadnych wątpliwości. Ach, co to za płyta !!! Absolutna klasyka - wstyd nie znać !

Ocena: 10/10

Autor recenzji: Krzychu

Data napisania: 07.2003 r.

Czwarty album zespołu Scorpions ukazał się w roku 1976 i rozpoczął swoją "karierę" od skandalu. W wielu krajach krążek nie został dopuszczony do sprzedaży z powodu zdobiącej go okładki - naga dziewczynka, w którą trafiają odłamki szkła z pękającej szyby. Wkrótce więc na okładce płyty zamiast kontrowersyjnej ilustracji pojawiło się zdjęcie zespołu i dziś tylko w takiej wersji można nabyć ten świetny, by nie rzec: genialny album, który już tydzień po premierze zyskał status złotej płyty.

Krążek jest kontynuacją brzmień z "In Trance" za co należy podziękować grupie, gdyż "In Trance" i "Virgin Killer" to według mnie dwa najlepsze albumy Scorps. Główną cechą "Virgin Killer" jest potężne, najagresywniejsze ze wszystkich płyt brzmienie gitar, a także wokalu Klausa. Najlepiej słychać to w utworze tytułowym (chyba najlepiej zaśpiewana piosenka Scorpions) oraz fenomenalnym Catch Your Train gdzie Uli Roth prezentuje swoje umiejętności gitarowe wydobywając ze Stratocastera odgłosy jadącego pociągu. Solówka z tego utworu jest moim zdaniem najlepszą na krążku (zaraz obok solówki z utworu tytułowego). Ulrich spisuje się znakomicie nie tylko w utworach skomponowanych przez duet Schenker-Meine, ale także we własnych kompozycjach, które brzmią jak gdyby pochodziły z jakiejś nieznanej płyty Jimmiego Hendrixa. Polar Nights i Hell Cat ukazują wielki talent Rotha, przy czym szczególną uwagę należy zwrócić na ten ostatni utwór.

Niesamowity (choć trochę dziwny) tekst i genialna "hendrixowska" muzyka sprawiają, że utwór ten jest u mnie w czołówce dokonań Ulricha. Kolejne zagadnienie to ballady na "Virgin". Są one dość nietypowe ale naprawdę fenomenalne. Na uwagę zasługują In Your Park (bardzo nastrojowa, ze świetnym wokalem) i Crying Days (chyba najlepsza ballada Scorps, która naprawdę przenosi słuchacza do innej rzeczywistości). Całość psują nieudany Backstage Queen oraz ostatnia pozycja na płycie - Yellow Raven (chyba jedyna piosenka skomponowana przez Rotha, która mi się nie podoba). Nie znaczy to bynajmniej, że te dwa kawałki są złe. Są gorsze od innych, jednakże na "Virgin Killer" nie ma złych utworów. Z tego powodu, a także dlatego że na albumie są aż trzy "naj", przyznaję płycie najwyższą ocenę.