Utwory:
1. Speedy's Coming 3:33
2. They Need A Million 4:50
3. Drifting Sun 7:40
4. Fly People Fly 5:02
5. This Is My Song 4:14
6. Far Away 5:39
7. Fly To The Rainbow 9:32
Czas łączny: 40:47
Skład:
Klaus Meine - wokal
Rudolf Schenker - gitara rytmiczna
Ulrich Roth - gitara solowa
Francis Buchholz - gitara basowa
Jurgen Rosenthal - perkusja
Producent: Frank Bornemann
| Średnia ocena | Elwood | Lesiu | Satya |
|---|---|---|---|
| 8.0 | 9 | 8 | 7 |
"Fly to the Rainbow", to album który nazwać można powtórnym debiutem Scorpions i jednocześnie początkiem wielkiej kariery załogi z Hannoweru. Jest to dzieło przełomowe, dzięki któremu zespół zaczął powoli wspinać się ku hard rockowym szczytom, mimo tego że wcześniej wiele wskazywało na to, że tak szybko, jak się na muzycznej scenie pojawił, tak szybko z niej zniknie, dołączając do niezliczonej rzeszy świetnych kapel, którym po prostu los nie sprzyjał. Faktem jest, że początki nie mieli najłatwiejsze - wspaniały debiutancki krążek "Lonesome Crow" nie znalazł uznania wśród publiczności, największa gwiazda kapeli, młody geniusz gitary - Michael Schenker - został porwany przez brytyjskie UFO, starszy Schenker i Meine zostali powołani do wojska, a sekcja rytmiczna wróciła do normalnej pracy. Na szczęście Schenker i Meine znaleźli w sobie dosyć energii i samozaparcia aby zacząć wszystko od nowa. Wspólnie z nową sekcją rytmiczną i genialnym Ulrichem Rothem na gitarze rozpoczęli nową erę w historii zespołu.
Nowy wioślarz od razu objawił się jako prawdziwy wirtuoz, prezentując szeroką gamę sztuczek, ciekawych efektów i brzmień śmiało nawiązujących do twórczości jego guru - Jimmiego Hendrixa. Roth okazał się także genialnym kompozytorem, tekściarzem-poetą oraz całkiem niezłym wokalistą. Nic dziwnego, że od razu stał się jednym z liderów zespołu i miał największy wpływ na ówczesną muzykę zespołu. Moim zdaniem to jeden z najciekawszych, najlepszych i najmniej docenianych gitarzystów rockowych lat 70. Na skomponowanym i zaśpiewanym przez siebie Drifting Sun prezentuje wszystko, co dla niego charakterystyczne - dominujące nad całością charakterystyczne brzmienie gitary, niezwykle melodyjne i klimatyczne solówki i... zapatrzenie w twórczość Hendrixa.
Roth zdominował zespół, ale przecież nie tylko on jest głównym autorem jego sukcesu. Scorpions, to przecież przede wszystkim duet Schenker-Meine - doskonale rozumiejący się kompozytorzy i świetni muzycy . Moim skromnym zdaniem ta para wspólnie z wielkim indywidualistą Rothem stworzyła jedną z najciekawszych kapel lat 70. Wszystkie wydane przez nich albumy, to dziś po prostu klasyka. A zaczęło się właśnie od "Fly to The Rainbow".
Wyraźnie słychać tu jeszcze poszukiwanie własnego stylu. Znajdują się tu zarówno kompozycje napisane jeszcze w czasie sesji "Lonesome Crow" i przesiąknięte klimatem tamtego dzieła (Fly People Fly, Fly to the Rainbow), jak i zapowiedzi kierunku, w którym pójdzie zespół na nastepnych albumach (Speedy's Coming, Far Away). Właściwie wszystkie kompozycje porywają słuchacza wspaniałym klimatem i melodyjnością (This Is My Song, Far Away, Fly People Fly), czy niesamowitym czadem i ekspresją (Speedy's Coming, Drifting Sun, Far Away). Szczególną uwagę należy jednak zwrócić na utwór tytułowy. Ta piękna 9-minutowa suita skomponowana przez młodszego Schenkera z pięknym tekstem Rotha, śmiało może konkurować z tak wspaniałymi utworami jak Child In Time Deep Purple czy July Morning Uriah Heep. Zabójczo melodyjna gra obu gitarzystów, liczne zmiany tempa, piękny śpiew Meine i tekst, wytwarzają niesamowity, piękny klimat, a kiedy Roth zaczyna recytować: I lived in magic solitude, With cloudy looking mountains... robi się naprawdę nieziemsko.
Można powiedzieć, że ten album stanowi pomost pomiędzy "Lonesome Crow", a późniejszymi, znacznie mocniejszymi i czysto hardrockowymi krążkami zespołu. Zadowoli zarówno fanów muzyki progresywnej, jak i rocka z lat 70. Moim zdaniem - lektura obowiązkowa !!
Po wydaniu debiutanckiego albumu Lonesome Crow, szeregi Scorpions opuścił Michael Schenker. Na jego miejsce do zespołu trafił świetny gitarzysta zapatrzony w technikę Jimmiego Hendrixa Uli Jon Roth. Została także wymieniona sekcja rytmiczna -w miejsce perkusisty Wolfganga Dzionego i basisty Lothara Heimberga do zespołu dołączyli Jurgen Rosenthal (perkusja) i Francis Buholz (gitara basowa). Z odświeżonym składem powstaje Fly to the Rainbow bo taki tytuł nosi drugi album Scorpions.
To 7 kawałków o łącznej długości ponad 40 minut. Mamy tutaj także jedną piosenkę na której zaśpiewał sam Roth. Ale od początku płytę otwiera szybki Speedy's Coming, w którym nowy wioślarz bawi się wajchą. Świetne popisy gitarowe a także nienaganny śpiew Klausa Meine. Następna pozycja to They Need A Million. Klaus Meine i klasyczna gitara zapowiadają punkt kulminacyjny tejże piosenki w którym królem jest już sam Uli Roth i jego gitara. Następnie czysto hendrixowska jazda, utwór napisany przez Ulego - Drifting Sun na którym zaśpiewał tenże wioślarz. To jednym słowem świetne solówki sprawiające wrażenie męczonych przez Ulego. Jedynym mankamentem tej piosenki jest to iż jest za długa, bowiem w późniejszych fazach nic ciekawego się nie dzieje. Następnie fantastyczny kawałek Fly People Fly, dość melodyjna piosenka z bardzo ciekawym wstępem. Piękna solówka i świetny wokal Klausa Meine. This is My Song to piąta pozycja z tej płyty bardzo melodyjny i dość szybki utwór. Następnie przed nami Far Away muszę przyznać to chyba moja ulubiona pozycja z te płyty. Na początku nucenie kawałka przez Klausa i na koniec fantastyczne wyjście z ukrycia gitary Rotha. I na koniec tytułowa piosenka tego albumu Fly to The Rainbow to ponad 9 minut siedzenia w innym świecie. Kawałek został podzielony na trzy części. Pierwsza - Klaus i klasyczna gitara... przejście... i druga cały zespół... przejście... i trzecia Ulrich Roth , który pół śpiewem współgra z swoją gitarą. I tak dobrnęliśmy do końca płyty. Myślę, że Fly to the Rainbow mimo już swojego budzącego podziw wieku ciągle będzie rozgrzewał najzagorzalszych fanów.
Ten drugi album Scorpions nagrany już z gitarzystą Ulrichem Rothem , który zastąpił Michaela Schenkera, różni się nieco od debiutu "Lonesome crow" : więcej w nim melodyjności, przebojowości i przede wszystkim więcej partii wokalnych. Może to i dobrze że Michael Schenker przyjął propozycję wspólnych występów z U.F.O. i odszedł ze Scorpions , bo wiadomo że gdy gra Michael Schenker liczy sie tylko gitara, a w Scorpions chodzi przecież o grę zespołową.
Uli Roth okazał się godnym następcą Michaela Schenkera a wg. mnie nawet bardziej frapującym i kreatywnym gitarzystą niż jego wielki poprzednik. Uli Roth miał duży wpływ na muzykę Scorpions poczynając od płyty " Fly to the rainbow" a kończąc na "Taken by force" i koncertowej "Tokyo Tapes", która była jednocześnie pożegnalnym koncertem Rotha. Solówki Rotha nie zawsze były gładkie i liryczne jak Michaela Schenkera lecz pełne psychodelli z licznymi "wah wah" (zresztą Uli Roth uważany był wówczas za nowe wcielenie Jimmiego Hendrixa).
Płytę "Fly to the rainbow" rozpoczyna szybki Speedy s Coming, który idzie jak huragan. To 3 i pół minuty czadu z niesamowitym, momentalnie "wchodzącym do głowy" refrenem. Niesamowita energia i power płynie z tej piosenki. To moim zdaniem jeden z najlepszych utworów w dyskografii Scorpionsow.
They need a million i Drifting sun potęgują psychodeliczną atmosferę płyty wprowadzając słuchacza w niepokojącą atmosferę lat 70-tych, kiedy to rodziła się "cięższa odmiana muzyki". Potem są melodyjne i pełne uroku ballady: This is my song, Fly people fly i Far away aż do finału: tytułowy utwór Fly To The Rainbow zawiera w sobie całą esencję ówczesnego stylu Scorpions. Jest w nim miejsce na liryzm, melodyjność i psychodelię a także czad, wirtuozerskie solówki i gitarowe sprzężenia. Ta 10 minutowa suita jest podsumowaniem całego albumu i jednym z najmocniejszych jego punktów.
Na "Fly To The rainbow" widać wyraźnie rozwój wokalny Klausa Meine, którego śpiew jest w porównaniu z " Lonesome crow" mniej chaotyczny (co też miało swój urok) i bardziej melodyjny.
Jednym słowem "Fly To The Rainbow" to płyta , która każdą zasmuconą duszę ukoi widokiem słońca i błękitem nieba. Z płytą tą można odbyć liryczną podróż w stronę znikającej tęczy...