Utwory:
1. Hurricane 2000 6:02
2. Moment Of Glory 5:07
3. Send Me An Angel 6:19
4. Wind Of Change 7:36
5. Crossfire (instr.) 6:47
6. Deadly Sting Suite (instr.) 7:22
7. Here In My Heart 4:20
8. Still Loving You 7:28
9. Big City Nights 4:38
10. Lady Starlight 5:32
Czas łączny: 60:01
Skład:
Klaus Meine - wokal
Rudolf Schenker - gitara rytmiczna
Matthias Jabs - gitara solowa
Ken Taylor - gitara basowa
James Kottak - perkusja
Guenther Becker - sitar
Lyn Liechty: vocal w Here In My Heart
Zucchero: vocal w Send Me An Angel
Ray Wilson: vocal w Big City Nights
Günther Becker: gitara w Lady Starlight
orkiestra filharmonii berlińskiej
Aranżacje orkiestry: Christian Kolonovits
Producent: Scorpions & Christian Kolonovits
| Średnia ocena | Elwood |
|---|---|
| 8.0 | 8 |
Moment Of Glory", to album niezwykły, został bowiem nagrany wspólnie z uważaną za jedną najlepszych światowych orkiestr - Berliner Philharmoniker. Fuzji rockowych zespołów z orkiestrą mieliśmy już mnóstwo, płyty z symfonikami nagrywali m.in. Deep Purple, The Moody Blues a nawet muzyczny błazen Frank Zappa. Nic więc dziwnego, że zmierzający powoli ku końcowi kariery Scorpions również postanowili dołączyć album z udziałem orkiestry do swojej dyskografii. Chciałbym od razu zaprzeczyć panującej powszechnie opinii, że jest to "kopia pomysłu Metalliki". Niemieccy weterani przymierzali się do tego projektu już od 1995 roku i żeby było śmieszniej, mieli współpracować z ... Michaelem Kamen'em. Projekt ten doszedł do skutku dopiero 5 lat później, kiedy zespół poznał Christiana Kolonovitsa, który podjął się aranżacji utworów i dyrygowania orkiestrą.
W nagrywaniu albumu wzięło udział około 120 członków Berliner Philharmoniker (w tym kilku Polaków), 5 członków zespołu Scorpions, 12 zaproszonych gości, chór dzięcięcy z Wiednia i niezliczona ilość specjalistów od spraw technicznych. Powstawał w ciągu pierwszych czterech miesięcy roku 2000 w pięciu studiach nagraniowych we Włoszech, Belgii, Anglii i Niemczech. Widzimy więc na jak dużą skalę było to przedsiewzięcie.
Efekt końcowy przerósł chyba najśmielsze oczekiwania fanów i samego zespołu. Zespołu, który ostatnimi czasy mocno popadł w przeciętność, którego ostatnią naprawdę dobrą płytą było "World Wide Live" z roku 1985, z czego sam zdaje sobie sprawę - na Moment Of Glory nie ma ani jednego utworu z 3 ostatnich "krążków", natomiast aż 6 "kawałków" pochodzi sprzed 1985 roku.
Już na samym początku mamy prawdziwe arcydzieło - Hurricane 2000 - porywa i zmiata wszystko z powierzchni Ziemi. Najpierw ostre wejście instrumentów dętych, po chwili drapieżne smyczki, wchodzi sekcja rytmiczna, aż dochodzimy do punktu kulminacyjnego - potężnie brzmiący riff Rudolfa i fantastycznie dołączenie gitary Matthiasa. Aż ciarki przechodzą po plecach. Energia bijąca z wstępu do tego utworu po prostu powala. I co najważniejsze, ta ogromna moc utrzymuje się do samego końca. Świetna współpraca zespołu z orkiestrą, doskonały Klaus Meine, zabójczo chwytliwy refren i wspaniałe solo. Po prostu - genialne !!
Taki początek powoduje, że ostrzymy sobie pazury na ostrą jazdę, ale cały album zdominowały ballady. Taki charakter mają też dwa utwory premierowe - oba niestety rozczarowujące. W Moment Of Glory muzycy Scorpions usuwają się w cień a dominuje grające miłe uchu melodie orkiestra i anielsko śpiewający Klaus Meine. Całośc ma dość pompatyczny nastrój i charakter hymnu - niby wszystko fajnie i ładnie, ale jest coś co budzi mój niepokój - utwór został wykorzystany jako hymn wystawy EXPO 2000 roku i brzmi jakby został własnie z myślą o tym napisany. O drugim premierowym utworze łzawym i banalnym - Here In My Heart - z gościnnym udziałem wokalnym Lyn Liechty, nie da się napisać nic dobrego. Po prostu - koszmar. Na szczęście - znane i sprawdzone rzeczy wypadły już znakomicie - trudno oprzeć się urokowi nowym wersjom Send Me An Angel ( z gościnnym i zupełnie niepotrzebnym udziałem wokalnym Zuchhero), poprzedzonym fantastycznym orkiestrowym wstepem Wind Of Change i wreszcie Lady Starlight, która dopiero w tej aranżacji błyszczy blaskiem najlepszych ballad zespołu. Rozczarowuje natomiast Still Loving You, w którym Rudolf Schenker zmienił końcową solówkę, pozbawiając ten utwór magii.
Co ponadto? Crossfire i Deadly Sting Suite to utwory instrumentalne. Pierwszy z nich, słynny protest-song z albumu "Love At First Sting, został poprzedzony krótkim cytatem z muzyki klasycznej - Mosskowskoje Wiecziera Soloveva Sedoja i wypada całkiem nieźle, ale to dopiero Deadly Sting Suite porywa. Jest to zbitka dwóch starych, ostrych jak brzytwa przebojów Skorpionów - He's a Woman She's A Man i Dynamite. Można narzekać, że gitara Schenkera brzmi zbyt "miękko", ale wsłuchajmy się w orkiestrę. Coś niesamowitego, kto by się spodziewał po filharmonikach takiego czadu. Jest jeszcze doskonale zaśpiewane przez Raya Wilsona i porywające Big City Nights .
Głównym bohaterem "Moment Of Glory" są filharmonicy berlińscy, którzy udawadniają, że opinie o nich nie są bezpodstawne. Naprawdę ich gra jest perfekcyjna i pełna rockowego czadu. Duże brawa należą się także Christianowi Kolonovitsowi, który opracował naprawdę wspaniałe aranżacje, które uwypukliły przebojowość i niezwykłą melodyjnośc utworów Scorpions, przy zachowaniu ich rockowego charakteru.
Pozostaje nam tylko pogratulować wyżej wymienionym i... trochę ponarzekać. Przede wszystkim na wybór repertuaru. Można było spokojnie pozbyć się Here In My Heart i wstawić coś ostrzejszego. Nieprzypadkowo największe wrażenie robią nie ballady, ale Hurricane 2000 i Deadly Sting Suite. Przecież takie utwory jak Coast To Coast, Fly to The Rainbow czy The Sails Of Charon aż się proszą o wersję z orkiestrą... A tak zdecydowanie za dużo tu ballad, a za mało gitary elektrycznej i rasowego heavy-metalowo-orkiestrowego wymiatania. Po prostu mogło być rewelacyjnie, a jest "tylko" bardzo dobrze.