Utwory:
1. Wild Child 4:16
2. But The Best For You 5:19
3. Does Anyone Know 5:55
4. Stone In My Shoe 4:37
5. Soul Behind The Face 3:59
6. Oh Girl (I Wanna Be With You) 3:48
7. When You Came Into My Life 5:27
8. Where The River Flows 4:09
9. Time Will Call your Name 3:56
10. You And I 6:13
11. Are You The One? 3:11
Czas łączny: 50:50
Skład:
Klaus Meine - wokal
Rudolf Schenker - gitara rytmiczna
Matthias Jabs - gitara solowa
Ralph Rieckermann - gitara basowa
Curt Cress - perkusja
Producent: Erwin Musper, Keith Olsen (tylko 1 i 7), Scorpions
| Średnia ocena | Elwood | Mr.M. | Satya | Wojtek Nowak |
|---|---|---|---|---|
| 6.5 | 4 | 9 | 3 | 10 |
Mimo że w ostatnie dziesięciolecie XX wieku Scorpions weszli z wielkim hukiem, ogromnymi sukcesami i oszałamiającą popularnością, to już schyłek wieku oznaczał również schyłek ich popularności - zniknęli w świecie grunge'u, nu-metalu i tracącego popularność rocka.
Scorpions postanowili więc, wzorem innych wielkich kapel (Megadeth, Mettalica) złagodzić brzmienie i spróbować w ten sposób odzyskać zasłużoną popularność. Fani przyjęli wiadomość tą wiadomość z dużą rezerwą, ale czy można od prawie 50 letnich facetów wymagać, aby bez końca "rock us like a hurricane" ? Inna sprawa, że to zawsze wychodziło im najlepiej, dlatego też zespół schodząc ze sprawdzonej ścieżki sporo ryzykował.
"Pure Instinct" jest w całości dziełem liderów zespołu - tym razem Scorpions zrezygnowali ze współpracy producentów i zawodowych songwriterów i powrócili do dawnej, sprawdzonej metody pracy. Zmiana nastąpiła na stanowisku perkusisty - zagrał na niej sesyjny muzyk - Curt Cress, majacy na swoim koncie współpracę m.in. z Meat Loafem i Freddiem Mercurym, ale także Falco, Alphaville czy Boney M.
Współprodukowany przez Keitha Olsena (Wild Child i When You Came...) i Erwina Muspera album ujrzał światło dzienne w roku 1996 i... okazał się kompletnym niewypałem - słaby kompozycyjnie, schematyczny i po prostu nudny, przeszedł właściwie bez echa. Okazało się, że o ile Scorpions potrafili praktycznie na każdym krążku zamieścić kilka znakomitych spokojniejszych kawałków i ballad, to nie potrafią stworzyć na bazie tego typu grania całego albumu.
Przede wszystkim zawodzą kompozycje - nie ma tu ani jednego dobrego, ciekawego riffu, piosenki mają typowo popowe akustyczno-nijakie melodie. Zresztą bardzo dużo tu akustycznych brzmień, to właśnie na nich opiera się większość utworów. Zespół śmielej też sięgnął klawisze, które pojawiają się bardzo często. Ponadto teksty znów drażnią pretensjonalnością i banałem. Bardzo dobrze prezentują się natomiast solówki Jabsa, który wykonał tu świetną robotę (But The Best For You, Oh Girl..., When The River Flows).
"Pure Instinct" zaczyna się całkiem obiecująco - bardzo fajny rockowy Wild Child w dobrym starym stylu, potem nierówny ale ciekawy But The best For You (z dwoma fajnymi solówkami i godnym uwagi, aczkolwiek jakże banalnym, riffem). Potem jest już jednak bardzo niedobrze. Słychać, że Scorpions stąpają po niepewnym dla nich gruncie i po prostu grzęzną - pomyślane jako "rockowe dynamity" Stone In My Shoe czy Oh Girl po prostu nudzą i drażnią. Popowe i doskonale nadające się do radia Soul Behind The Face, When The River Flows i Time Will Call Your Name słucha się bardzo przyjemnie i miło, jednakże nie ma w nich nic, co byłoby w stanie porwać słuchacza, żadnych zapadającyh w pamięć melodii, porywających zagrań - ot poprawne, miłe uchu akustyczne granie z chwytliwymi, dającymi się śpiewać refrenami i lekkimi tekstami.
Czarę goryczy przelewają ballady - zaskakująco słabiutkie, do bólu schematyczne i niemiłosiernie się dłużące - tak jak chociażby namolnie promowany You And I z jakże wzruszającym tekstem. Na szczęście na sam koniec Scorpions zostawili prawdziwą perełkę - Are You The One?, to prawdziwy majstersztyk, świeża, porywająca klawiszowa ballada z piękną, bardzo ascetyczną melodią (fajne smyczki) i przejmującym śpiewem Klausa, który w kilku poprzednich kawałkach sprawiał wrażenie jakby robił to od niechcenia. W takich utworach nawet infantylny tekst wydaje się wielki.
"Pure Instinct" może się podobać słuchaczom radia i wielbicielom prostych, łagodnych melodii, bardziej wymagający słuchacz nie znajdzie tu jednak nic interesującego. Duże rozczarowanie.
Wielu osobom Scorpions kojarzy się z nastrojowymi balladami. Nie do końca jest to prawda - wystarczy posłuchać kilka utworów z wcześniejszych płyt, aby szybko zmienić zdanie. Faktem jest, że Scorpions "łagodnieli" z biegiem czasu, czego wyśmienitym przykładem jest album Pure Instinct.
Mimo to, pierwszy kawałek daje poczuć ostrzejszy smak muzyki rockowej. Wild Child doskonale brzmi jako wstęp albumu. Później jest już coraz spokojniej. Jak dla mnie nie jest to absolutnie wadą - szczerze mówiąc sam przepadam raczej za nieco łagodniejszą "jazdą"... Dopełnieniem nastrojowego grania są dwa ostatnie utwory.
Pierwszy z nich to już klasyka ballad rockowych - You And I. Drugi kawałek jest mniej znany, ale według mnie zasługuje na chwilę uwagi. Are You The One pokazuje w jaki sposób można śpiewać wspaniałe ballady prawie w ogóle nie podparte muzyką. Do tego głos Klausa rozbrzmiewa jedynie z prawego głośnika, w lewym po cichu nadawana jest łagodna linia melodyczna... tego naprawdę warto posłuchać!
"Pure Instinct" wręcz zapełniona jest hitami muzyki rockowej. Praktycznie każdy utwór z tej płyty miałby szansę stać się przebojem. Amatorzy ostrego, metalowego grania mogą czuć pewien niedosyt, ale również dla nich znajdzie się parę interesujących fragmentów.
Dla mnie "Pure Instinct" jest jednym z najlepszych albumów, które wypuścili Scorpions w swojej dotychczasowej karierze... Kto nie słyszał całości - musi to jak najszybciej nadrobić!
Poprzedniczka Pure Instinct płyta Face The Heat (1993) rozbudziła wśród fanów nadzieję, że muzycy Scorpions wciąż potrafią nagrywać porządną heavy metalową muzykę z ciekawymi tekstami (Alien Nation, No Pain No Gain, Unholly Aliance, Hate To Be Nice, Nightmare Avenue).
Niestety album Pure Instinct nagrany przy współpracy producenta Erwina Muspera, z wyjątkiem When You Came Into My Life i Wild Child, których produkcją zajął się, znany z Crazy World Keith Olsen, przyniósł rozczarowanie. Scorpionsi niczym ów robal w chwili śmiertelnego zagrożenia popełniają powolne samobójstwo w oczach starych fanów, dla których świętością i wyznacznikiem stylu Scorpions są takie albumy jak: Lovedrive, Animal Magnetism, Blackout i Love At First Sting.
Bo Pure Instinct nie ma z nimi nic wspólnego. Zawiera estetycznie podaną porcje lekkiej pop - rockowej muzyki z infantylnymi tekstami, traktującymi o miłości. Wszystkie utwory zbudowane są na zasadzie: akustyczna zwrotka i ostrzejszy refren, cały czas w pop - rockowym klimacie. Rozpatrując bogaty repertuar grupy Scorpions, piosenki z Pure Instinct przegrywają z kretesem z każdą inną ich piosenką. Wśród tak znakomitych klasycznych utworów jak Lovedrive, Another Piece Of Meat, Coast To Coast, When The Smoke Is Going Down, Loving You Sunday Morning, No One Like You... są jak pobrzękiwanie starego kobziarza;) Niestety. Jeśli miałabym jednak wyróżnić z albumu kilka piosenek byłyby to: Wild Child (najbardziej energiczny utwór na płycie, z przebojowym refrenem, i ciekawym szkockim motywem na początku), oraz Oh Girl (I Wanna Be With You), Where The River Flows i When You Came Into My Life. Zupełnie nie przekonuje mnie natomiast Stone In My Shoe - lekka, skoczna i wesoła pioseneczka, wokal Klausa momentami drażni jak... właśnie jak kamień w bucie. Mogę policzyć na palcach jednej ręki piosenki Scorpions, które mnie denerwują i to jest właśnie jedna z nich. Jest jeszcze You And I, w owym czasie hit stacji radiowych, ballada z chwytliwym słodkim refrenem, która po kilku - kilkunastu przesłuchaniach zwyczajnie nudzi się...
Największym plusem w projekcie o nazwie Pure Instinct jest... okładka, zaprojektowana przez człowieka o polsko brzmiącym nazwisku Jo Mirowski. Pokazuje, po której stronie w klatce powinien znajdować się człowiek. Pomysł być może trochę wyeksploatowany, ale realizacja graficzna znakomita. Zobaczcie to koniecznie. Słuchajcie nie koniecznie;)
Album "Pure Instinct" zespołu Scorpions został wydany w 1996 roku. Na płycie znalazło się 11 utworów co jest jednym z lepszych osiągnięć niemieckiego zespołu. Dawno na jednym krążku nie było aż tylu kawałków. Kawałków i szybkich, ostrych i tych wolniejszych.
Płytka zaczyna się bardzo obiecująco. Od Wild Child skończywszy na Are You The One?. Im dłużej słuchamy płyty tym bardziej możemy zauważyć, że staje się ona spokojniejsza a ostatnia piosenka jest tego najlepszym dowodem (same słowa przy bardzo delikatnie podkreślonej muzyce). Wśród utworów zamieszczonych na krążku jest kilka ballad: Does Anyone Know, When You Came Into My Life, You And I...
You And I jest chyba największym hitem tego albumu. Jest to utworek, którego nie trzeba przedstawiać prawdziwemu fanowi Scorpions. To ballada, która odbiega treściowo od innych ballad zespołu. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do długich piosenek, w których Klaus Meine śpiewa o utraconej miłości. Tutaj jest sytuacja zupełnie inna! Aż się nie chce w to wierzyć. Przecież nie można cały czas śpiewać o tym samym. No, ale Oh Girl (I Wanna Be With You) czy When You Came Into My Life nawiązują pod względem treści do starych, dobrze wszystkim znanych scorpionsowskich ballad. Pozostałe kawałki są bardzo dynamiczne i z wielką łatwością wpadają w ucho. Do nich zaliczyłbym głównie: But The Best For You, Soul Behind The Face, Time Will Call Your Name, Where The Rivers Flows. Jedyny nie omówiony utwór Stone In My Shoe jest zbliżony do Wild Child, tzn. nieco ostrzejszy od pozostałych. Tylko te dwa kawałki mogą zadowolić lubiącego ostrzejszą muzykę melomana, ponieważ reszta jest szybka ale trudno dopatrzeć się w nich cech rocka typowego dla Scorpionsów. Jest to dowód na to, że z biegiem lat muzycy przestawili się na łagodniejszą muzykę. Kolejne albumy będą to już tylko potwierdzały.
"Pure Instinct" jest dziełem stworzonym standardowo przez Klausa Meine i Rudolfa Schenkera. Jest to duet rozumiejący się bez słów i nie trudno się dziwić, że współpraca między tymi muzykami układa się wzorowo. A efekt tej współpracy możemy podziwiać dzięki temu albumowi. Albumowi, który według mnie jest jednym z najlepszych w dyskografii Scorpsów. Dlatego na 10 możliwych punktów przyznaję mu 10. Każdy z utworów z "Pure Instinct" jest dla mnie wielkim utworem i ma predyspozycje by kandydować do miana najlepszego kawałka piątki z Hannoveru.
Wydaje mi się, że nawet osoba nie uznająca rocka znajdzie na tej płycie coś dla siebie. Natomiast ktoś kto uważa się za miłośnika muzyki niemieckiej grupy ten album musi znać obowiązkowo.